wtorek, 29 maja 2018

"Pirat detaliczny" vs "Pirat hurtowy"

Kiedy film już został wyeksploatowany w kinach, pozostaje jeszcze wydanie DVD/ Blu-ray itp...  Nieliczni je kupią. Później kres zarobków. Natłok nowych tytułów sprawia, że film można wyrzucić do kosza. Przecież nie udostępnią go wam go za darmo.  Można jednak wam go sprzedać w taki sposób, że pomyślicie iż go kradniecie. Można piracić samego siebie! Wielkie firmy tworzą pirackie strony z filmami online. Nie są one zamykane - to uzgodniona sprawa. 

 

[Oczywiście co jakiś czas trzeba narobić szumu medialnego i zamknąć jedną, by nie wzbudzać podejrzeń. Albo swoją, albo stronę kogoś kto pomyśli że jemu też wolno 😉 Na ogół to wystarcza i ludzie nie zajmują się już myśleniem, dlaczego kilkanaście innych wciąż funkcjonuje mimo tak restrykcyjnych praw autorskich? Dlaczego kilkanaście? To dokładnie ten sam mechanizm który sprawia, że ludzie kupują niepotrzebny im towar tylko dlatego, że jest w promocji i jest tańczy od tego z konkurencyjnego sklepu. A to że oba sklepy należą do jednego właściciela, zazwyczaj przeciętnemu Kowalskiemu nie jest wiadome. Zawartość takich portali (i nie chodzi tylko o nowości) jest niemalże identyczna. Sprawdźcie sami. ]

 

Wstawiają tam filmy online pod przykrywką piratów detalicznych. Opłacają tłumaczy napisów, by kopie były w narodowych językach. Następnie zarabiają na reklamach które wyświetlicie, kontach VIP i handlem danymi.

 

 


Złote myśli T.P.O.



- Niebo, jeśli istnieje, musi być strasznie pustym miejscem...

- Religia to odpowiedź którą dostaliśmy, by nie zadać pytania...

- Bluesman to ktoś, kto przez całe życie doskonali pięć dźwięków...

- Narcyzm, obok konformizmu i oportunizmu, znacząco zwiększa szansę na sukces w show - biznesie...

- Europa wymiera... W 1945 roku w Niemczech wymarli wszyscy naziści, a w Polsce w 1989 wymarli wszyscy komuniści...

- Jeśli ktoś mówi że walczy z systemem, zwróć uwagę czy ta walka nie ma na celu promowania jego własnej osoby.

- Mesa Boogie = Dodge Charger / Kemper = Toyota prius

- Jeśli 95% twoich znajomych to muzykanty, powinieneś zacząć krakać...


środa, 4 kwietnia 2018

"Może i robimy chujowo, ale kto robi dobrze ?" - Bogusław Łęcina

Tatuażyści ...
Albo mam pecha do tatuażystów albo to tatuażyści mają problem ze mną.
Nie dalej jak wczoraj miałem niemiłą rozmowę z tatuażystą. 

Zwróciłem się do - jak myślałem - dobrego rzemieślnika. Na ogół dobrze wiem czego chcę i chętnie sam zrobiłbym projekt swojego tatuażu. Jednak problemem dla takiego tatuażysty jest przeniesienie na skórę czyjejś pracy. On robi swoje dzieła... nawet jeśli tworzy je na kolanie w kiblu przed sesją... ale o tym będzie dalej. Postanowiłem pójść na ustępstwo i uzgodniliśmy, że pomysł na podstawię bardzo ogólnych wytycznych będzie jego. Uzgodniliśmy termin, zapłaciłem zaliczkę. 

 

A propos zaliczek, wiedzcie że zaliczka jest zabezpieczeniem salonu na wypadek gdybyście zostawili salon na lodzie. Odwrotnie to nie działa. Jeśli salon da dupy, nie liczcie na odszkodowanie za stracony czas albo spierdoloną pracę. 

 

Szkicu projektu się nie doczekałem. Na wielokrotne ponaglenia uzyskałem odpowiedź, że pracę zobaczę w dniu tatuowania, gdyż  jest bardzo zaabsorbowany swoim życiem osobistym ! Zresztą podobno nie ma w zwyczaju robić projektu wcześniej niż przy śniadaniu w dniu realizacji ! Myślę że zwyczajowo szuka w ostatniej chwili po internetach mniej znanych prac, albo przeszukuje stare katalogi. 

Próbowałem jeszcze pociągnąć sprawę grzecznie, odpowiadając, że chyba nie chciałby zobaczyć przyszłej żony tuż przed ceremonią ślubną, ale niestety nie zrozumiał i powiedział że to co innego. Odparłem że owszem z żoną można się rozwieść, a tatuażu nie usuniesz... Dalej nie sczaił. Ręce mi opadły. Ponieważ miałem już podobne (co ja mówię, identyczne!) doświadczenia dałem sobie spokój. 

Nie przeczę, są ludzie którzy nie mają z tym problemu bo albo godzą się na wszystko co zaproponuje tatuażysta albo mają szczęście trafić na kogoś z kim można się jakoś dogadać. Myślę że następnym razem będę szukał wśród ludzi którzy to robią ambicjonalnie. Albo zafunduję sobie maszynkę. Ja niestety znów poszedłem do Łódzkiego salonu w którym odpierdalają masówkę, ale chcą by ich traktować jak artystów...

 

Artysta tatuażysta...
Może to wina mody i programów na Discovery, które swojego czasu produkowało artystów/ tatuażystów/ celebrytów, podobnie jak inne talent-show. Popyt jest, konkurencji raczej mało.
Ale uwaga ! Artysta to taki ktoś, kto tworzy dzieła będące cząstką jego duszy - lub wersja dla ateistów - noszące znamiona niepowtarzalności i wyjątkowego osobistego patrzenia na świat.
W większości przypadków artysta tworzy nieregularnie (wena nie zaszczyca nikogo codziennie) i często bez widoków na wynagrodzenie. Wynagrodzenie bowiem to ostatnia rzecz jaką ma w głowie artysta którego natchnie.  Zresztą to co tworzy z zasady nie będzie komercyjne. No, może poza Dodą która robi rzeczy komercyjne a nazywa siebie artystką ...
Może gdybym trafił na prawdziwego artystę i spodobałyby mi się jego dzieła, może i zawierzył bym w ciemno oddając mu moją powłokę cielesną jako poligon doświadczalny. A i tak zastanowiłbym się dwa razy.

 

Problem w tym że napotkani tatuażyści podobnie jak grajki weselne które nie chcą grać disco-polo, mają swoje widzimisię. Naklejają obwieszczenia w swoich salonach, że nie robią tribali itp. Podobne wywieszki widziałem w sklepach muzycznych. Że upraszają o niegranie Metallicy i schodów do nieba.

 Ci przynajmniej upraszają...
Ale prawda jest taka że wszyscy oni pracują w branży usługowej i wszyscy odwalają chałtury. Ich zasranym obowiązkiem jest to, by grać disco-polo jeśli młodzi sobie tego życzą, strzyc kogoś tak jak sobie to wymyślił i słuchać jak ktoś gra Metallicę ogrywając instrument.  Bo to jest praca. A pracę powinno się wykonywać rzetelnie i według wymagań klienta. 

Albo więc robisz sztukę koleżko, albo bądź przynajmniej dobrym rzemieślnikiem. Gdybyś wiedział ile czasu i pracy kosztuje zaaranżowanie utworu którego słuchasz, wyliczenie nośności pylonów mostu którym przejeżdżasz, albo wysłanie na orbitę satelity dzięki któremu któremu oglądasz "Od zmierzchu do świtu" robiąc ludzi w Balona, to miałbyś większy dystans do swoich bazgrołów. 😠

PS. Życzę ci  by ludzie od których zależy twoje życie traktowali cię tak, jak ty traktujesz klientów.
Patrz więc uważnie na sufit i pod nogi fachowcu Łęcino! Bo a nuż ktoś włożył tyle serca i zaangażowania w swoją pracę co ty.

 

 


wtorek, 3 kwietnia 2018

O obowiązku znalezienia właściwego miejsca w społeczeństwie.

Często gości we mnie smutek gdy patrzę jak wygląda nasz świat. 

Myślę sobie jaki mógłby być, gdyby wszyscy brali odpowiedzialność za to jaki jest...

Ze smutkiem stwierdzam, że nieczęsto spotykam tych dobrych, ambitnych i utalentowanych.

Zbyt często zaś otaczają mnie farbowane lisy podszywające się pod powyższych... 

 Najważniejsza jest świadomość i oświecenie.

  Oświecenie  jest to coś, co przychodzi do tych którzy mają ambicję, sporą wiedzę, zdolność kojarzenia faktów,  nieodpartą ciekawość świata i obiektywizm.

Obiektywizm, jest to taki sposób widzenia wszystkiego, który zakłada nieustającą walkę z samym sobą. 

Nie jest więc wygodny, co za tym idzie powszechny. Zresztą wystarczy powiedzieć, że pojawia się w pewnym wieku u ludzi z pewną wiedzą i krytycyzmem. Zauważyliście że kółko się zamknęło?

Z sumy wszystkich przymiotów kształtuje się świadomość.

Świadomość jest to coś, co zastępuje potrzebę istnienia  dekalogów, kodeksów czy norm.

Ujawnia bezsensowność obstawania przy jednej opcji.

Widzi się więcej i rozumie więcej. Ironicznie, nie jest to ani elementem ułatwiającym życie, ani żadnym argumentem.  

Ułatwia dobieranie argumentów,  lecz  gdy argumenty się liczy miast ważyć, i to nie stanowi o przydatności w konfrontacji.

Mógłbym także wysunąć tezę, że zastępuje potrzebę istnienia praw, ale to już temat na dyskusję. Przy czym świadomości nie należy mylić z wszechwiedzą...

 "Jemu się zdaje, że coś wie, choć nic nie wie, a ja,  ja nic nie wiem, tak mi się nawet i nie zdaje"

Jeśli temat świadomości Was zaciekawi to szukajcie. W bibliotekach i w internecie. Już samo szukanie oraz tematy na jakie się natkniecie, otworzą Wam szerzej oczy i uszy! I nie, nie chodzi tu o świadomość istnienia. Tę posiada każdy homo, niekoniecznie sapiens.

Pamiętajcie też, że złe rzeczy które nas otaczają są wynikiem braku ludzkiej świadomości, a co za tym idzie braku reakcji/ sprzeciwu dla przyczyny ! 

Protesty wobec skutków nigdy i nigdzie nie przyniosły żadnych efektów !

Właśnie dlatego odzwyczajam się od Facebooka bo stanowi kondensację degeneracji świadomego patrzenia na świat. A niczego tak nie znoszę, jak objawów braku obiektywnej percepcji.

Mam wśród znajomych osoby utalentowane, inteligentne, ale świadomych jak na lekarstwo.

Jeśli już, to chowają swoje werbalizacje wśród tajnych grupek, by zminimalizować wtargnięcie groźnego wirusa jakim jest idiokracja.

 Niepokojące jest także to, że w czasach zaniżania progów i zaniechania większości weryfikacji, nie wszyscy obiektywnie znajdują swoje miejsce w społeczeństwie.

 Nie żyję na bezludnej wyspie, dlatego jak każdy zależny jestem od innych. Przy aktualnych regulacjach prawnych  bywam nawet zależny przymusowo...  

Choć muszę przyznać, że z  powodzeniem zdobywam coraz to nowe, życiowe sprawności. Pozwalają mi one na zatrzymanie pewnych kwot w kieszeni oraz uwalniają od większości rozczarowań i nieporozumień. Co tylko mogę robię sam. Niestety nie wszystko...

 Problem w tym, że nawet kiedy nie umiem/ mogę zrobić pewnych rzeczy, nie znika mi świadomość jak te rzeczy powinny być zrobione/ wykonane !

Poświęcam wtedy jakiś czas swojego życia na zaznajomieniu się z pewną umiejętnością, lub poszerzeniem swoich wiadomości na dany temat.

I nie jest to złe, ale też nie do wszystkiego jesteśmy stworzeni albo nie mamy wręcz możliwości zrobienia czegoś. Na przykład pilotowanie samolotu czy wypełnienie zęba... albo zrobienie tatuażu...

O złych doświadczeniach z  hydraulikami, informatykami czy mechanikami samochodowymi nie wspomnę bo to standard w naszej polskiej rzeczywistości...

Innym problemem jest (jak już kiedyś pisałem) to, że zbyt wielu ludzi zapomina iż pracują w branży usługowej.    LINK

Piękno, postęp, honor.

Są ludzie którzy miesiącami albo latami robią coś, za co nie dostają wynagrodzenia. Bywają nimi artyści tworzący sztukę... Wizjonerzy którzy poświęcają swoje życie nauce...  Albo filantropi którzy niosą pomoc wszędzie tam gdzie inni się wypięli...

 Nauka, praca, odpowiedzialność.

Inni żmudnie wyliczają trajektorie sond i statków kosmicznych. Obliczają nośność mostów i udźwig wind osobowych. Projektują samoloty, pociągi i samochody którymi jeździmy oraz domy w których mieszkamy. Wykonują operacje na otwartym sercu. Robią szkice, wyliczenia, projekty i próby. Tu nie ma miejsca na błędy. Tu ważna jest odpowiedzialność.  

Przeciętność, brak wyobraźni, lenistwo.

Niestety istnieją też ludzie którzy nie tworzą sztuki, bo to nieopłacalne. Nie tworzą nowych wynalazków, bo brakuje im wyobraźni. Nie wysyłają sond na Marsa, bo to za trudne. Nie robią operacji na otwartym sercu, bo za bardzo się boją. Nie robią projektów, prób i wyliczeń, wkładają minimum pracy i serca w to co robią. Dla nich życie ma być lekkie i wesołe!  

Ale wszystko to co ich otacza, wszystko co cieszy ich oczy i uszy, wszystko to co ułatwia i ratuje im życie, wszystko to zawdzięczają ludziom o otwartych umysłach i wrażliwych sercach! Ludziom którzy poświęcili swój czas i talent, by świat był piękniejszy i lepszy !

 

Na koniec mam kilka słów do nieświadomych.

Można być dobrym człowiekiem nie posiadając ambicji, talentu czy umiejętności.

Można oprzeć swoje życie na uczciwości i pracowitości.

 Jeśli jednak nie posiadacie żadnych talentów ani ambicji, nie próbujcie być artystami, inżynierami ani chirurgami.

Powiem więcej, nie próbujcie być także kucharzami, fryzjerami albo tatuażystami! 

 To też was może przerosnąć...

Możecie zrobić komuś przykrość, krzywdę albo narazić na straty...

Szczerze wszystkim życzę, by obiektywnie pomyśleli do której grupy należą. Nawet jeśli w tej chwili wyda się to komuś nieważne, bo na przykład jest zbyt młodym osobnikiem, to za kilkadziesiąt lat nabierze znaczenia kim byliście, jak traktowaliście innych i jak przeżyliście życie.

 

Tomasz

 

 

niedziela, 18 marca 2018

Miary wartości w środowisku muzycznym.

Środowisko muzyczne jest bardzo zhierarchizowane.
Należy jednych adorować a przed drugimi rozpościerać ogon jak paw.
Jak jednak rozpoznać kto jest kto ?
By wpasować się w struktury należy brać przykład z Louisa De Funesa w Żandarmach z Saint-Tropez.
Adorować należy  tych bardziej znanych a epatować znanych mniej.
Przy czym rozpoznawalność jest podstawowym kryterium wartościowania.
Gruby portfel jest oczywiście uniwersalnym dopełnieniem ego.
Kwestia poziomu/ jakości/ wrażliwości/ inteligencji ma naprawdę trzeciorzędne znaczenie.
Oprócz rozpoznawalności liczą się także inne "argumenty".
Przytaczam tutaj uniwersalne miary wartości którymi posługują się koledzy muzykanci :

chałturnik - Ty wiesz ile miałem imprez w tym roku ?!
sesyjny - Ty wiesz z kim ja grałem ?!
gitarzysta - Ty wiesz ile ja mam gitar ?!
gwiazdor - Ty wiesz ile ja płyt wydałem ?!

Jednak kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie!
Jeśli spotkacie się  ze snobem który w ten sposób pragnie Was przekonać o swojej wielkości, powiedzcie mu, że i tak na wszystkich polach wygrywa z nim Zenon Martyniuk ! 😂





piątek, 16 marca 2018

Fan = Fanatyk ?

Z niewiadomych powodów fani danego artysty są bardziej zapatrzeni w niego samego niż w jego twórczość.
W związku z czym krytyka jego dokonań jest w ich mniemaniu krytyką jego samego.
A jeśli jego osoba jest dla fana święta, to masz problem.
Kiedy rozmawiasz z fanami jakiegoś artysty, nie zapominaj że słowo fan pochodzi od słowa fanatyk...
A Kiedy dyskutujesz z fanem zważ, że może być on przedstawicielem tego samego sposobu myślenia co dżihadysta albo moherowy beret... 😆


Co i za ile w muzyce...

Przeciętny chałturnik żądający poważnych pieniędzy za parogodzinne odtwarzanie cudzej pracy nie zrozumie tego, że ktoś może poświęcić wiele miesięcy pracując nad kilkoma autorskimi dziełami, wiedząc że nie zarobi na nich nawet na zwrot opłat za prąd...