poniedziałek, 6 marca 2017

Internetowe żebractwo cd.

Dziś muzycy robią zbiórkę pieniędzy, by płacić sobie za robienie muzyki.

Poruszyłem ten temat jakiś czas temu w blogu - "Internetowe żebractwo".
Wtedy nakreśliłem temat dosyć ogólnikowo. Dzisiaj walę z dwururki.
Być może kilku moich znajomych muzyków po przeczytaniu tego tekstu się na mnie obrazi...
Trudno. Mówię co widzę. Jeśli nie macie nic na sumieniu to nie macie powodu się obrażać.
Jeśli się obrazicie to znaczy że czujecie się winni.

Otwieram Facebooka i co widzę ?
Znów grupa młodych, zdrowych, niebiednych ludzi woła o pieniądze -
"pomóżcie nam wydać płytę !" .

Kurwa mać ! Są ludzie którzy mają trudną sytuację życiową. Bo stracili pracę ! Bo mieli wypadek!
Ale próbują jakoś przetrwać, powiązać koniec z końcem. I często wstydzą się wyciągać rękę po pomoc.
A tutaj ? Młodzi silni zdrowi ludzie mający dwie ręce. Posiadacze drogich instrumentów. Na co dzień grający koncerty. Często mający dobrą pracę. Ci którzy wydają kilka stówek tygodniowo na piwo, dziewczyny i imprezy.
Oni mają śmiałość  żebrać o pieniądze ? Bo chcą wydać płytę ? A po co ta płyta ?
Bo chcą grać więcej koncertów ? Więcej zarabiać ? Być sławni ?
To często ci sami, którzy wstawiają memy o tym że uchodźcy z Syrii to młodzi silni faceci, którzy zamiast bronić kraju z niego uciekają. Którzy liczą na darmowy socjal mając dobre ciuchy i telefony komórkowe ?
A może tak by się wzięli do roboty i zarobili na tę płytę ? Porozdawali ulotki. Pozbierali truskawki.
Przeznaczyli na nią pieniądze zarobione na koncertach.
Albo jeszcze prościej - odmówili sobie picia piwka przez pół roku.
Jeśli pomnożyć to przez ilość członków kapeli uzbiera się pokaźna suma!
Na dodatek apetyt rośnie w miarę zbierania ! Trudno się zatrzymać ! Uzbierało się kilka tysięcy ? Wystarczy aż nadto ! Ale nie, oni zbierają ile się da !

To przeważnie ich pierwsza płyta. I tak nie będą jej nagrywać w Abbey Road Studios.
Nagrają ją w swoim home studio. Albo w tanim studio znajomego. Albo w studio członka zespołu.
Dla tych którzy się nie orientują - w dobie nagrywania cyfrowego naprawdę nie jest to już droga sprawa. Płaci się właściwie tylko za czas i umiejętności realizatora. A jest już na rynku sporo  niedrogich, niezłych studiów nagraniowych.
A później zrobią teledysk "nakręcony telefonem" za niby trzydzieści parę tysięcy.(sic!)
Albo zapłacą tymi pieniędzmi sami sobie, ponieważ zrobią płytę w swoim studio ?
I co? Darczyńcom wspaniałomyślnie rozdadzą swoje autografy ? Oni - Artyści ?

Jedynym wytłumaczeniem pozyskiwania funduszy, jest potrzeba zapłacenia komuś za usługę której nie potrafimy wykonać samemu. Przy założeniu że nie mamy żadnych możliwości sfinansowania tego ze swojej kieszeni.  Niestety w tej sytuacji (gdyby posłużyć się przykładem), wygląda to tak, że zbieramy pieniądze od ludzi by potem zapłacić samemu sobie za odmalowanie własnego pokoju. Albo malarzowi bo nam się nie chce brudzić rąk.

Ale podobno każdemu wolno...
I znów zastanawia mnie niespójność prawa, które w jednej definicji interpretuje podobne przypadki jako żebranie (a wtedy czyn ten jest karalny) , zaś w drugiej przyzwala.
- " Wykroczenie stanowi żebranie osoby, która ma środki do życia lub jest zdolna do pracy, a także żebranie w sposób oszukańczy lub natarczywy"-
 Jeśli zaś nie wiadomo o co chodzi to... ? Oczywiście !
Platformy crowdfundingowe pobierają prowizje od zebranych środków. I wszystko jasne...
Podsumowując: MOŻE I WOLNO - ALE WSTYD !!!
PS
Istnieją jednak sytuacje w których popieram crowdfunding. To imprezy stricte kulturalne.
Organizowane przez oficjalne stowarzyszenia które zajmują się pomocą poszkodowanym, kulturą albo wspomaganiem inicjatyw naukowych.
Gdzie pieniądze są warunkiem, oraz często jedyną możliwością upublicznienia treści niezaprzeczalnie wartościowych, niekomercyjnych i ogólnospołecznie przydatnych.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz