środa, 4 kwietnia 2018

"Może i robimy chujowo, ale kto robi dobrze ?" - Bogusław Łęcina

Tatuażyści ...
Albo mam pecha do tatuażystów albo to tatuażyści mają problem ze mną.
Nie dalej jak wczoraj miałem niemiłą rozmowę z tatuażystą. 

Zwróciłem się do - jak myślałem - dobrego rzemieślnika. Na ogół dobrze wiem czego chcę i chętnie sam zrobiłbym projekt swojego tatuażu. Jednak problemem dla takiego tatuażysty jest przeniesienie na skórę czyjejś pracy. On robi swoje dzieła... nawet jeśli tworzy je na kolanie w kiblu przed sesją... ale o tym będzie dalej. Postanowiłem pójść na ustępstwo i uzgodniliśmy, że pomysł na podstawię bardzo ogólnych wytycznych będzie jego. Uzgodniliśmy termin, zapłaciłem zaliczkę. 

 

A propos zaliczek, wiedzcie że zaliczka jest zabezpieczeniem salonu na wypadek gdybyście zostawili salon na lodzie. Odwrotnie to nie działa. Jeśli salon da dupy, nie liczcie na odszkodowanie za stracony czas albo spierdoloną pracę. 

 

Szkicu projektu się nie doczekałem. Na wielokrotne ponaglenia uzyskałem odpowiedź, że pracę zobaczę w dniu tatuowania, gdyż  jest bardzo zaabsorbowany swoim życiem osobistym ! Zresztą podobno nie ma w zwyczaju robić projektu wcześniej niż przy śniadaniu w dniu realizacji ! Myślę że zwyczajowo szuka w ostatniej chwili po internetach mniej znanych prac, albo przeszukuje stare katalogi. 

Próbowałem jeszcze pociągnąć sprawę grzecznie, odpowiadając, że chyba nie chciałby zobaczyć przyszłej żony tuż przed ceremonią ślubną, ale niestety nie zrozumiał i powiedział że to co innego. Odparłem że owszem z żoną można się rozwieść, a tatuażu nie usuniesz... Dalej nie sczaił. Ręce mi opadły. Ponieważ miałem już podobne (co ja mówię, identyczne!) doświadczenia dałem sobie spokój. 

Nie przeczę, są ludzie którzy nie mają z tym problemu bo albo godzą się na wszystko co zaproponuje tatuażysta albo mają szczęście trafić na kogoś z kim można się jakoś dogadać. Myślę że następnym razem będę szukał wśród ludzi którzy to robią ambicjonalnie. Albo zafunduję sobie maszynkę. Ja niestety znów poszedłem do Łódzkiego salonu w którym odpierdalają masówkę, ale chcą by ich traktować jak artystów...

 

Artysta tatuażysta...
Może to wina mody i programów na Discovery, które swojego czasu produkowało artystów/ tatuażystów/ celebrytów, podobnie jak inne talent-show. Popyt jest, konkurencji raczej mało.
Ale uwaga ! Artysta to taki ktoś, kto tworzy dzieła będące cząstką jego duszy - lub wersja dla ateistów - noszące znamiona niepowtarzalności i wyjątkowego osobistego patrzenia na świat.
W większości przypadków artysta tworzy nieregularnie (wena nie zaszczyca nikogo codziennie) i często bez widoków na wynagrodzenie. Wynagrodzenie bowiem to ostatnia rzecz jaką ma w głowie artysta którego natchnie.  Zresztą to co tworzy z zasady nie będzie komercyjne. No, może poza Dodą która robi rzeczy komercyjne a nazywa siebie artystką ...
Może gdybym trafił na prawdziwego artystę i spodobałyby mi się jego dzieła, może i zawierzył bym w ciemno oddając mu moją powłokę cielesną jako poligon doświadczalny. A i tak zastanowiłbym się dwa razy.

 

Problem w tym że napotkani tatuażyści podobnie jak grajki weselne które nie chcą grać disco-polo, mają swoje widzimisię. Naklejają obwieszczenia w swoich salonach, że nie robią tribali itp. Podobne wywieszki widziałem w sklepach muzycznych. Że upraszają o niegranie Metallicy i schodów do nieba.

 Ci przynajmniej upraszają...
Ale prawda jest taka że wszyscy oni pracują w branży usługowej i wszyscy odwalają chałtury. Ich zasranym obowiązkiem jest to, by grać disco-polo jeśli młodzi sobie tego życzą, strzyc kogoś tak jak sobie to wymyślił i słuchać jak ktoś gra Metallicę ogrywając instrument.  Bo to jest praca. A pracę powinno się wykonywać rzetelnie i według wymagań klienta. 

Albo więc robisz sztukę koleżko, albo bądź przynajmniej dobrym rzemieślnikiem. Gdybyś wiedział ile czasu i pracy kosztuje zaaranżowanie utworu którego słuchasz, wyliczenie nośności pylonów mostu którym przejeżdżasz, albo wysłanie na orbitę satelity dzięki któremu któremu oglądasz "Od zmierzchu do świtu" robiąc ludzi w Balona, to miałbyś większy dystans do swoich bazgrołów. 😠

PS. Życzę ci  by ludzie od których zależy twoje życie traktowali cię tak, jak ty traktujesz klientów.
Patrz więc uważnie na sufit i pod nogi fachowcu Łęcino! Bo a nuż ktoś włożył tyle serca i zaangażowania w swoją pracę co ty.

 

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz