środa, 11 lipca 2018

Dzień z życia artysty... W trasie...



DZIEŃ DOBRY...

Pobudeczka na kacu.
Śniadanko w dresach i ciemnych okularach.
Busik.
Stacyjka - piwerko.
Spanko - drzemanko.
Karczma - żurek.
Filmik.
Stacyjka - szczanko.
Spanko - drzemanko.
Hotelik.
Jasiu wędrowniczek.
Soundcheck.
Kreseczka.

DOBRY WIECZÓR

Na początek, traktowani jak mięso armatnie show-biznesu idą członkowie lokalsów (miejscowych zespołów). Grający często do pustej murawy, ale posrani możliwością wpisania do CV koncertu z gwiazdą i zaimponowaniu znajomym, robią sobie zdjęcia z kim popadnie i jadą grać dożynki czy inne poprawiny.
Załogi bandów drugoplanowych po swoich wykonach i rozruszaniu nagrzanej piwskiem publiki tasują i wciagają pod sceną co tam mają i idą z przodu sceny  wyłapywać wpadki gwiazdy wieczoru. Nieodmiennie stoją w rozkroku z założonymi rękoma, by broń boże ktoś nie pomylił ich z fanami.

Gwiazdy, często już kompletnie napierdolone próbują (z różnym skutkiem, za to przy nieodmiennym aplauzie gawiedzi) odtworzyć na żywo to, co wysmażyli w studio. W wielu przypadkach po prostu dogrywają i dośpiewują do półplaybacków. Skoro przechodzi to w Sopocie i Opolu, to dlaczego nie ma przejść w Wąchocku czy innym Pcimiu Dolnym...

Po koncertach artysty zgodnie idą ćpać wódę i okupować aftery do godzin porannych.
Jak wiadomo na aftery plebsu się nie wpuszcza (chyba że jakiś Dyzma zapłaci i wykupi wejściówkę) więc symbioza supportu z headlinerem jest zrozumiała. Ci pierwsi dowartościowani wstępem na salony a drudzy łechtani po ego jak piórkiem po dupie zainteresowaniem tych pierwszych.
Wspólnie potrafią godzinami opowiadać mity i anegdoty o swojej osobie, oraz chełpić się do czego to w życiu doszli. Jeśli nie mają większych sukcesów artystycznych, obok piwa zawsze kładą breloki z kluczykami do drogich samochodów. Bo celebryta potrzebuje uwagi i podziwu jak ryba wody.
Oczywiście ci najmądrzejsi ze wszystkich frakcji biorą bucha i idą spać do hotelu. Ale to wyjątki. A w hotelach też oczywiście imprezy. Imprezy dla elity (czytaj:zaprzyjaźnieni członkowie bandów ) na które zabiera się przygodne fanki, albo z braku laku kurewki na telefon.
I na nic interwencje personelu hotelu. Na nic interwencje straży miejskiej czy policji.
Tutaj baluje celebrycja z TV!
Zazwyczaj kończy się tym, że pieski udzielają słownej nagany, biorą autografy i jadą pałować bezdomnych.
Picie.
Wciąganie.
Ruchanie.
Rzyganie.
Spanko w opakowanku.

 DOBRANOC

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz